Nic co ludzkie nie jest mi obce
Blog > Komentarze do wpisu
Mężczyzna prawie karmiący
Kończy się właśnie Światowy Tydzień (Promocji) Karmienia Piersią. Chciałem dołożyć doń dwa grosze z męskiego punktu widzenia. Z braku piersi karmiącej jest to oczywiście nieco inny punkt widzenia, ale mimo tego braku jednak jest.

Brak piersi bywa dla aktywnego ojca … frustrujący. Wywalczy sobie urlop ojcowski czy tacierzyński czy jeszcze jakiś inny. Rezerwuje sobie mnóstwo czasu na budowanie relacji z dzieckiem. Stara się uczyć jego reakcji, zachowań, być blisko i odpowiadać na potrzeby.Tu przewinie, tam umyje, czasem odbije, a może nawet ukołysze do snu.

Mimo to kilka razy dziennie przychodzi taki moment, że choćby nie wiem jakie sposoby wymyślał, kombinował z wibracjami grdyki w okolicach ciemiączka (naprawdę niezły sposób, aczkolwiek raczej na paromiesięczne dzieci, na razie testowałem na cudzych dzieciach). Cztery sposoby trzymania, siedem arii operowych, rymowanki, buczenia. To wszystko jednak w TYCH momentach nadaje się bardziej na talent show niż do uspokojenia dziecka.

Wtedy przychodzi ona, cała na biało (może trochę kremowo z powodu śladów po mleku), choć nie można powiedzieć, że w lśniącej zbroi, bo lekko przetrącona niewyspaniem. Podchodzi, bierze dziecko i ono milknie momentalnie. Rozsądny ojciec ucieszyłby się spokojem spływającym na jego dziecko. Ambitny zazgrzyta zębami i uzna, że to niesprawiedliwe, bo czego by nie zrobił i ile nie zainwestował w relacje z dzieckiem, to jednak z matką karmiącą piersią po prostu nie ma szans...

...i to jest ok...pierś karmiąca dziecko daje moim zdaniem zdecydowanie więcej pożytku niż danie mi do rąk „broni” w postaci butelki i nawiązywanie relacji przez przekazywanie najważniejszego – pożywienia. Natomiast o tym nie chcę pisać, o tym czemu to lepsze pisze już do ojców Hafija.

Brak piersi bywa dla aktywnego ojca … wyzwolicielem kreatywności. Napisałem już trochę o wygibasach, które trzeba czasami dokonać by znaleźć o co dziecku chodzi. Są sposoby noszenia masujące brzuszek, można uśpić dziecko tańcząc z nim (jeszcze chyba nigdy tak dużo nie trenowałem w domu tanga argentyńskiego!), można sobie posiedzieć na fotelu do karmienia z rogalem na brzuchu i bujać czekając, aż dziecko złapie głęboki sen by można było je odłożyć (z tym rogalem fajna sprawa, wygląda się jakby się szło na basen z kołem ratunkowym na brzuchu). Matka czasami nie ma szans na taką kreatywność, bo choćby fikołka zrobiła, jak dziecko sobie przypomni o piersi, to od razu dzióbek, poszukiwania i mlekoholik już jest w pełnej fazie rozkwitu (na szczęście potem to się troszkę zmienia).

Nade wszystko jednak:

Brak piersi nie znaczy, że w karmieniu piersią nie bierzemy udziału. Uparcie na wszystkich warsztatach o rolach w rodzinie opowiadam, że rola ojca na początku może być wsparciem dla kobiety. Ona gra pierwsze skrzypce, ale ojciec może spowodować, że ona swoją partię zagra spokojniej, z większym poziomem spełnienia swoich potrzeb.

William Sears w „Księdze Dziecka” wspominał, że jednemu ojcu tenisiście doradzał „poprawić serwis”, czyli zadbać o matkę poprzez dostarczanie jej jedzenia. To ważne, aczkolwiek to zdecydowanie nie wszystko. Jasne, że mama doceni fakt, że nie musi z dzieckiem u piersi biegać do lodówki, zawsze też koło niej stoją 2-3 butelki wody, żeby nie musiała się martwić o ten podstawowy w zasadzie składnik diety, jakim jest woda (2-3 1,5 litrowe butelki dziennie!).

Są też jednak jeszcze inne momenty, w których to męskie wsparcie ma wielką wartość. To są te momenty, kiedy mama ma po prostu dość, bo ssak akurat jest w humorze na wielogodzinne ssanie. Nie ma odkładania, kołysania przez ojca, spania, jest tylko nagminne ssanie, najlepiej jeszcze wtedy, kiedy na zewnątrz sobie szaleje 38 stopni celsjusza i wraz z dzieckiem do matki klei się cały świat.

Dziecko nie da jej wówczas ukojenia, bo swoją determinacją w zarządzaniu piersią swojej karmicielki wywołuje raczej złość i frustrację....W tym momencie wchodzisz ty, cały na biało, może nawet nie przetrącony brakiem snu. To jest ten czas, kiedy możecie przytulić, wyciągnąć z rękawa niespodziewany podarek, odciągnąć uwagę jakąś prostą planszówką, czytaniem książki czy obejrzeniem wspólnym filmu (jeśli uwaga dziecka jeszcze nie jest na takim poziomie, że się odciąga do tych dodatkowych bodźców) czy na co jeszcze wpadniecie.

Nade wszystko jednak ojcze w białej zbroi wtedy bądź blisko, słuchaj, rozmawiaj i wspieraj. Choćby pojawiały się wielkie emocje, trudna złość czy zniechęcenie. Wiem, że będąc wtedy wzmacniam ją w najtrudniejszym elemencie mlecznej misji jakim są wielogodzinne przesiadywania, dające dziecku pokarm, piersiom stymulację na kolejne karmienia i (dla mnie jako psychologa to ważne) poczucie bezpieczeństwa i akceptacji u dziecka, które będzie procentowało nie tylko dzisiaj i jutro ale dziesiątki lat naprzód.

Jeśli matka karmiąca i ojciec wspierający mają się ze sobą rozumieć, budować relację, to muszą zapomnieć o rywalizacji. Ona nie może mu zazdrościć snu, on jej uspokajacza, który gasi płacz w parę sekund. Oni występują w zupełnie innych dyscyplinach, są dopełniającymi się puzzlami, tam gdzie jedno ma brak (piersi lub czasu) tam drugie może to wypełnić. Razem tworzą pełną układankę na której jest piękne szczęśliwe dziecko (przepraszam, musiałem na koniec „pojechać tęczą i melancholią”).

Psychoblog Jarka Żylińskiego na Facebooku



poniedziałek, 07 sierpnia 2017, jarekzylinski

Polecane wpisy

  • Ojcowskie miesiące – drugi

    Pierwszy miesiąc dziecka jest chyba najbardziej urodzajny w zmiany. Nie na darmo czasem wyodrębniany jako etap życia jest okres noworodkowy – pierwsze czt

  • Partyjne wychowanie, partyjna edukacja

    Nie możemy dziwić się poparciu dla tendencji autorytarnych w kraju, skoro wychowujemy dzieci w autorytarnych szkołach, przedszkolach, a także rodzinach. Test pa

  • Dwa słowa o odrzuceniu referendum edukacyjnego

    W cieniu walki o ustawy dotyczące sądów sejm odrzucił wniosek o referendum w sprawie reformy edukacji. Podpisało się pod nim 910 tysięcy osób. Muszę szczerze po

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2017/08/08 18:28:12
U mnie mogłoby stać i 10 butelek z wodą, ale znając moje szczęście i tak do żadnej nie dałabym rady sama siegnąć. Na szczęście wieczorami nadrabiam bilans wodny. I bardzo doceniam, że rano czeka na mnie kubek herbaty. Zawsze osuszam do ostatniego listka ; )
-
Gość: Weronika, *.dynamic.chello.pl
2017/08/08 20:47:22
Pięknie to napisałeś. Jaki świat byłby piękny, gdyby choć 50% dzieci miało takich tatusiów.
-
Gość: Gosia, *.rev.snt.net.pl
2017/08/09 12:11:44
Gratulacje. Zazdrość we mnie wzbiera, bo takiego wspierającego nie miałam. Efekt: brak sukcesu przy 1. dziecku. Przy 2. już lepiej, przestałam się przejmować i poszło. Ale żal do małżonka był o to, że zostawałam z ryksą sama. 24h/dobę.
-
Gość: karmela2, *.play-internet.pl
2017/08/16 14:32:15
cieszę się, że tu ostatni trafiłam - od razu poleciłam wpisy mężowi, bo chyba warto poczytać mężczyznę w tym tłumie bab ;-)
i mnie trochę uatrakcyjnia to czytanie w czasie karmienia ;-) a tego u nas dużo bo nievtylko chodzi o widzenie ale o to, że mamy parkę ;-P
-
Gość: Paulina, *.dynamic.gprs.plus.pl
2017/08/23 23:26:15
Warto ten tekst pokazywać każdemu początkującemu ojcu. Wiem, że na początku zarówno matkom jak i ojcom bywa trudno. Faceci nie dajcie się zepchnąć w kąt, jesteście swoim kobietom bardzo potrzebni. I choć na początku dla dziecka liczy się tylko mama, to gwarantuje wam, że się doczekacie chwili, kiedy dziecko z radością zawoła " ja wolę z tatą":-)