Nic co ludzkie nie jest mi obce
Blog > Komentarze do wpisu
Partyjne wychowanie, partyjna edukacja
Nie możemy dziwić się poparciu dla tendencji autorytarnych w kraju, skoro wychowujemy dzieci w autorytarnych szkołach, przedszkolach, a także rodzinach.

Test partyjności rodzicielskiej

Choć artykuł ostatecznie jest dla mnie smutnym wnioskiem, to zacznę z przymrużeniem oka. Wczoraj pomyślałem, że można by do listy „śmiesznych testów internetowych” doczepić jeszcze jeden test: „zwolennikiem jakiej partii będzie twoje dziecko?”. W nim zamieścić kilka pytań wychowawczych:

1) Twoje dziecko ma bałagan w pokoju, jak reagujesz:

a) Zabieram mu rzeczy z pokoju

b) Wymierzam karę cielesną

c) Jego pokój, jego prawa

d) Wrzucam do niego swój bałagan

 

2) Jakie jest twoje zdanie na temat samodzielności dzieci:

a) Każdy powinien sobie radzić sam w każdej sytuacji

b) Zastąpię moje dziecko nawet w oddychaniu

c) Niech będą samodzielne – uratuję ich od przykrych konsekwencji

d) Niech będą samodzielne – wraz z tego konsekwencjami

 

3) Dziecko prosi cię o pieniądze

a) Proszę bardzo, może zarobić porządkując moje papiery biurowe

b) Może dostać pieniądze za sprzątanie domu w którym mieszka

c) Przysługuje mu 10 zł miesięcznie, co by się nie działo

d) Niech stanie w kolejce i złoży podanie, zawierając informację o dochodach z zeszłego roku

I tak dalej i tak dalej. Jesteśmy trochę w abstrakcji, a trochę nie, bo nasza relacja z dziećmi ma wpływ na jego zachowania polityczne. Dziecko, które ma przyzwolenie na dyskutowanie z zasadami domu, mogące decydować o sobie (co nie wyklucza szanowania tego prawa u innych) zapewne równie krytycznie podejdzie do proponowanych ustaw i „byle czego nie łyknie”. Dzieci oduczone dyskutowania „bo dzieci i ryby głosu nie mają” mogą mieć znacznie większy problem z rozumieniem ustaw, zmian państwowych – raczej mniej refleksyjnie pójdą za tym, który pociągnie ich emocjonalnie – a emocji z takiego wychowania, zwłaszcza złości – jest bardzo dużo. Natomiast z poziomu tworzenia prawa są przyzwyczajone do tego by powiedzieć „mnie to nie dotyczy, ja nie mam na to wpływu”.

O ile jednak domy są różne i zwykle między białym i czarnym jest mnóstwo odcieni szarości dającej szansę na różnego rodzaju rozwój poglądu politycznego, to znacznie czarniej (a może brunatniej?) jest w szkole.

Szkoła autorytarnego społeczeństwa

Szkoły publiczne w Polsce gigantycznym procencie opierają się na narzuconym autorytecie nauczyciela. Nauczyciel mówi co i jak ma być, karze nieposłusznych, nagradza pilnych i lojalnych, usuwa w kąt wątpiących i pyskujących. Rolą suwere.....ucznia jest siedzieć i się zgadzać, a jak nauczyciel zapyta – odpowiedzieć zgodnie z kluczem do testu.

Rolą ucznia jest być grzecznym i przyjmującym to co rząd (rada pedagogiczna) narzuci, można się ewentualnie powkurzać przy tablicy ogłoszeń, ale na pewno nie w obecności przedstawicieli rzą....rady.

Mówi się kiedy wolno mówić, kiedy jest wygłaszane orędzie – słucha się w celu otrzymania pochwały, za bycie grzecznym. W młodszych grupach może nawet będzie za to słoneczko czy zielona kropka.

Inwencja twórcza, kreatywność i własne działania są mile widziane tylko i wyłącznie w ramach nadanych przez szkołę, natomiast na pewno nie ma przestrzeni do zmieniania tych ram.

Taka rzeczywistość dotyczy większości dzieci w publicznych szkołach w Polsce. Jeśli Twoje dziecko ma właśnie taką rzeczywistość w szkole albo nawet w swojej klasie, to zapraszam cię, byś na następną demonstrację poszedł nie pod Sejm czy Sąd Najwyższy*, ale właśnie do szkoły swojego dziecka. Do dyrektora lub nauczyciela, w zależności w którym miejsc twoje dziecko zderza się z autorytarnymi rządami. Inaczej przyklaśnie ono rządom autorytarnym za 10-15 lat, skoro wychowuje się w nich przez 12-15 albo nawet i 19 lat swojej edukacji.


Psychoblog Jarka Żylińskiego na Facebooku

 

*Nie jest to sprzeciw demonstracjom, a zwrócenie uwagi na to, że w szkołach rozgrywają się niemniejsze dramaty polityczne.



czwartek, 27 lipca 2017, jarekzylinski

Polecane wpisy

  • Ojcowskie „miesiące” - trzeci, czwarty i piąty

    Coś z tych miesięcy wyszedł kwartał zdecentralizowany. Wiem, że czytaliście, bo sporo osób opowiadało, więc kontynuuję naszą historię. Historię, gdzie ojciec za

  • Ojcowskie miesiące – drugi

    Pierwszy miesiąc dziecka jest chyba najbardziej urodzajny w zmiany. Nie na darmo czasem wyodrębniany jako etap życia jest okres noworodkowy – pierwsze czt

  • Ojcowskie miesiące – Pierwszy

    Czasem człowiekowi wygadanemu słów brakuje, by w krótkim wstępie opisać coś tak skomplikowanego i nieuchwytnego jak pierwszy miesiąc ojcostwa. Dlatego wstęp moż

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2017/07/27 17:09:22
W pełni się zgadzam.
Jednakże nadchodząca reforma jest jeszcze bardziej uwsteczniająca, jeszcze trochę i wrócą kary cielesne w szkołach i to dopiero będzie dramat obywatelskich osobowości... ale w młodych nadzieja! Buntowniczość wyzwala bardzo duży pokład kreatywności :)
-
2017/08/07 09:51:36
Kilka pytań:
1. Jaki powinien być standard demokratyzacji w szkołach? Bo stan jaki jest Pan opisał, jeden się z tym zgodzi, drugi nie - w sumie spisanie obserwacji jest proste, ale problemu nie rozwiązuje. Pytanie, jak miałaby wyglądać "konstytucja" takiej demokratycznej szkoły, a szczególnie warunki brzegowe szkolnej demokracji. Przykład: dyrektora wybierają nauczyciele, nauczycieli uczniowie, uczniów ... (no tutaj się już zapędziłem)???
2. Jak "zdemokratyzowana" szkoła utrzyma się w "zautoryzowanym" kontekście: autorytarne religie (bo przecież nie tylko Kościół katolicki ma taką strukturę i filozofię działania), autorytarna rodzina, autorytarna Unia Europejska (Komisja Europejska rozdzielająca wszystkim jedynie słuszne dyrektywy to organ nie mający żadnego mandatu społecznego).
3. "Szkoły publiczne w Polsce gigantycznym procencie opierają się na narzuconym autorytecie nauczyciela." co zrobić z nauczycielami, którzy autorytetu nie narzucają, a autorytet po prostu mają? Z perspektywy relacji dziecko-dorosły, autorytet tego ostatniego jest w gigantycznym procencie dominujący. Pola śmierci?
4. Do refleksji historycznej: w latach 30-tych, kiedy Europa "chorowała" na totalitaryzm i autorytaryzm ostoją demokracji okazały się m.in. Wielka Brytania i USA, czego dowód dały czynem zbrojnym (społeczeństwa, nie tylko rządy - gdyby nie wysokie morale społeczne Hitler nie zostałby pokonany). Pytanie: czy ówczesny model szkół budujący morale i demokratyczne przekonania tych społeczeństw był demokratyczny (według modelu demokracji z Pana tekstu), czy też autorytarny (według tego samego modelu)? Jeśli przyjąć drugą odpowiedź, jak wytłumaczyć tę osobliwość?
-
2017/08/18 10:51:57
Pomyślałem to samo co pan Tikczer w ostatnim punkcie.
Wspaniała polska młodzież w podczas okupacji. Czy to nie wynik autorytarnej edukacji?
-
Gość: , *.adsl.inetia.pl
2017/08/21 13:47:05
1) Mi nie chodzi do końca o demokrację - chodzi mi o poszanowanie drugiego człowieka, traktowanie go w sposób podmiotowy. Chodzi mi też o to, żeby uczyć człowieka krytycznego myślenia, tego, że może dyskutować, sprawdzać swoje argumenty, uczyć się rozmawiać.

2) Nie myliłbym autorytaryzmu do zarządzania swoją własnością bądź dobrami (UE, rodzice). Byłbym też ostrożny jeśli chodzi o autorytarność religii - "nawet" chrześcijaństwo nadaje pewne ramy, ale kieruje się miłością, nie zmusza też nikogo do przynależności, raczej proponuje, można w to wejść lub nie. Przez autorytaryzm rozumiem narzucanie komuś swojego autorytetu i kierowanie tym człowiekiem na tej podstawie. A to już nie jest zarządzanie sobą i swoimi dobrami - ale kimś. To zasadnicza różnica.

3) Nigdzie nie występuję przeciwko autorytetom. Jestem przeciwny narzucaniu ich odgórnie. Nie widzę niczego złego w autorytetach wybranych.

4) Nie odpowiem nic na temat szkolnictwa UK i USA w latach 30 bo go nie znam. Natomiast problem autorytetu narzucanego jest taki, że może to być autorytet dobry lub zły. Jak jest zły, to za sprawą ciągniętych za sobą ludzi robi zło (Hitler), a jak jest dobry, to może robić dobro. Autorytaryzm, monarchia i inne oparte na jednostce metody zarządzania są po prostu zależne od tego, kim jest ta osoba/jednostka/partia.
-
Gość: Paulina, *.dynamic.gprs.plus.pl
2017/08/23 23:08:51
Zgadzam się z Panem w 100%. Szkoła nie uczy krytycznego myślenia, nie ma miejsca na kreatywność, własne zdanie. Najlepiej jak uczeń dostosuje się do wszystkich zasad panujących w szkole i odpowiada zgodnie z kluczem. Dlaczego tak trudno o odgórne zmiany? Politycy sami wywodzą się z autorytarnych szkół i to samo prezentują będąc u władzy. Liczy się wynik, bycie nr 1, nie ma szans na współpracę dla wspólnego dobra. Poza tym czy rządowi zależy, by mieć wykształcone i zdolne do refleksji społeczeństwo, przecież łatwiej manipulować "ciemną masą"...