Nic co ludzkie nie jest mi obce
Blog > Komentarze do wpisu
Jak reagować na kłamstwa dzieci
Chyba każdy rodzic czy wychowawca wcześniej czy później staje oko w oko z dziecięcym kłamstwem. Czasem pojawia się w głowie pytanie jak reagować, czy dać dziecku samemu wyprostować tę przestrzeń? Czy konfrontować się? Czy reagować ograniczeniem zaufania? A może ukarać czy też „przykładnie się obrazić”?

Pierwszych parę słów chciałem poświęcić na specyfikę kłamstwa u dzieci. Te młodsze, w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym, nie mają jeszcze tak rozwiniętej moralności, by postrzegać kłamstwo jako zło samo w sobie. To po prostu narzędzie do osiągania celów. Dziecko z czasem może zacząć odkrywać nieprzyjemne efekty uboczne kłamstwa, ale nie spodziewałbym się wyrzutów sumienia z kłamstwa samego w sobie.

Co więcej, w oczach dziecka pełnego emocji kłamstwo powoli może stawać się prawdą. Dzieci znacznie mocniej opierają się na pamięci emocjonalnej i moc ich emocji jest mocą stwórczą. Idąc w zaparte mogą same wierzyć w to co stworzyły w sporze pełnym emocji. Zresztą nie jest to także obce dorosłym działającym w emocjach, którzy czasami widzą zupełnie dwa różne wydarzenia w zależności od strony sporu, w jakim tkwią (moje ulubione zagadnienia z meczów „czy był faul?”.

Po trzecie zaś trzeba podkreślić rolę fantazji u dzieci przedszkolnych, które właśnie stworzonymi faktami wypełniają te przestrzenie, o których nie mają pojęcia. Czasami „coś im podszeptuje by coś zrobiły”, nadają życie przedmiotom i duchom, stwarzają przyjaciół lub przyjaźnią się szczerze z pluszakami. Ich fantazja może mocno przenikać do życia codziennego, ponieważ zapełnia te miejsca, w których brakuje wiedzy o świecie.

Z tych trzech względów bardzo ostrożnie używam sformułowania, że ktoś kłamie – czyli intencjonalnie wprowadza mnie w błąd w jakiejś sprawie. Jeśli już jednak to się wydarzy:

Kłamstwo prócz zakrzywiania rzeczywistości uderza w dwa miejsca relacji. Jedno jest dość znane i logiczne – jeśli ktoś mnie okłamuje, nie mogę zaufać jego słowom. Niestety brak zaufania może być także motorem do kłamstwa, ponieważ dziecko nie wierząc w zdobycie zaufania, nie wierzy w możliwość naprawienia relacji i kłamie dalej – bo nie widzi już nic do stracenia.

W takiej sytuacji zaufanie, pozorna naiwność, może być motorem do autocenzury dziecka, które może poczuć, że nie chce już być w takiej relacji z dorosłym i zaczyna mówić prawdę. Niemniej takiej postawy spodziewałbym się dość późno, może od 10-11 roku życia, kiedy pojawia się znacznie silniejszy wgląd w siebie i swoje zachowania.

Ograniczenie zaufania naturalne w takiej sytuacji może być połączone z drogą odbudowania relacji. Jeśli powiem dziecku „nie mogę się zgodzić na taką umowę, ponieważ już siedem razy z takiej się nie wywiązałeś”, wówczas chwilę potem chcę mu pokazać drogę, jak może dojść do odzyskania zaufania. Chcę jasno pokazać, że to nie jest koniec relacji i że już nigdy mu nie uwierzę.

Owszem, chcę mu pokazać koszt kłamstwa i zranione zaufanie, ponieważ w późniejszym życiu będzie się to pojawiało w bliskich relacjach, życiu zawodowym itp.. Dlatego wobec dzieci nie pokazuję bezkresnej ufności w obietnicę dobrej woli. Tak zwane „tym razem naprawdę się postaram”. Bo nie robię tak także wobec dorosłych. Zadaję pytanie „co to znaczy, że się postarasz? Co zmienimy, żebym mógł czuć się spokojny co do tej umowy?”. Nie podważam dobrej woli dziecka – wierzę, że ono pragnie zmiany w danej sytuacji, w danym momencie. Niemniej wiem, że ten moment może minąć i jest to normalne. Nie chcę też, by ono pokładało nadzieję w powtarzającej się setny raz dobrej woli innego człowieka, który może je krzywdzić i obiecywać poprawę.

Podsumowując – chcę pokazać zranienie zaufania i od razu drogę odbudowania go, drogę zmiany, pomyślną przyszłość naszej relacji i komunikacji. Jasno powiedzieć, że nawet jeśli zrobiliśmy teraz krok do tyłu, to nic nie stoi na przeszkodzie by teraz zrobić dwa kroki w przód.

Drugim miejscem relacji zranionym przez kłamstwo jest mur, który stawia samo dziecko, w celu ukrycia kłamstwa. Moment kłamstwa jest tym, w którym musi zacząć ukrywać się przed dorosłym. Czasem dlatego, że nie chce by odkrył kłamstwo, czasem z bezradności lub wstydu. Czasem ze strachu czy po popełnieniu kłamstwa dziecko zostanie jeszcze zaakceptowane.

Może to być bardzo silna bariera w relacji, czasami wzmacniana przez uniki, kolejne kłamstwa i działania wynikające z tego, że trzeba unikać dorosłego. Rana w relacji jest z początku niewidoczna, a ciągle rośnie. Dziecko (lub kłamiący dorosły) nie wie jak z tego wyjść, a dorosły nie zawsze nawet wie, że to się w ogóle dzieje.

W chwili zauważenia kłamstwa staje przed decyzją jak się zachować. Obawa, że zła reakcja może wywołać zranienie jest słuszna – wielki gniew i oburzenie mogą wywołać wstyd, zwiększyć barierę, ewentualnie wymusić na dziecku stworzenie jeszcze silniejszych zasiek w celu ukrywania kolejnych kłamstw.

Brak reakcji z kolei może stopniowo powiększać barierę budowaną przez dziecko, które nadal musi ukrywać część siebie i z braku relacji z dorosłym szukać innych dróg. Na szczęście nie jest tak, że pozostaje usiąść i płakać (bo to w sumie też niezbyt obiecujące rozwiązanie!).

Sztuką reakcji na kłamstwo jest taka reakcja, w której dorosły rozbija te bariery dekodując kłamstwo, pokazując jasno dziecku, że zna prawdę, albo widzi bardzo jasno nieścisłości. To jest ten moment, w którym dziecko zostaje odsłonięte przed dorosłym i może bać się kary, reakcji, braku akceptacji czy zerwania relacji. Wtedy jest czas na wyciągnięcie dłoni i naprawienie relacji. Pokazanie jasnej akceptacji. Jeśli dziecko wówczas poczuje komunikat „hej, wiem, kłamałeś, ale chcę z Tobą rozmawiać. Kocham/lubię cię i chcę dalej budować tę relację”, wówczas ta sytuacja może otworzyć drogę szczerej i ufnej relacji.

Napięcie, które wynikało z budowania bariery (czasem objawiające się strachem lub złością) zmienia się w poczucie ulgi, czasem nawet 'euforycznej ulgi', bo wielki kamień spada z serca i relacji. Ten naprawczy czas jest momentem, który możemy spożytkować zarówno na wzmocnienie relacji, jak i na pokazanie innych ścieżek niż kłamstwo.

Doświadczeniem zarówno moim jak i innych pracujących z dziećmi jest uczucie wzmocnionej relacji z tymi, z którymi się konfrontujemy w takich sytuacjach. Odarcie barier i gry dookoła kłamstwa połączone z akceptacją powoduje, że następnym krokiem jest szczera relacja i zaufanie, że można nam wiele powiedzieć, bo skoro mimo kłamstwa nadal akceptujemy i jesteśmy obecni, to znaczy, że takiemu dorosłemu można naprawdę dużo powiedzieć.

Takiego doświadczenia ulgi i wzmocnienia niezależnie od zranienia kłamstwem serdecznie wam życzę.

Psychoblog Jarka Żylińskiego na Facebooku



czwartek, 29 czerwca 2017, jarekzylinski

Polecane wpisy

  • Dwa słowa o odrzuceniu referendum edukacyjnego

    W cieniu walki o ustawy dotyczące sądów sejm odrzucił wniosek o referendum w sprawie reformy edukacji. Podpisało się pod nim 910 tysięcy osób. Muszę szczerze po

  • Dojrzałość szkolna

    Rodzice dzieci w wieku 5-7 lat zaczynają się zastanawiać, czy ich dzieci są gotowe na szkołę. Przyszedł moment, kiedy termin „dojrzałość szkolna” je

  • Edukacja pod lupą: Motywacja strachu

    To co moim zdaniem jest największą zmorą „systemowej” edukacji w Polsce to bardzo częste opieranie dziecięcej motywacji do nauki na strachu. Strach

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: