Nic co ludzkie nie jest mi obce
Blog > Komentarze do wpisu
Dojrzałość szkolna
Rodzice dzieci w wieku 5-7 lat zaczynają się zastanawiać, czy ich dzieci są gotowe na szkołę. Przyszedł moment, kiedy termin „dojrzałość szkolna” jest odmieniany na różne sposoby, a tak naprawdę nie zawsze jest jasność co do tego czym owa dojrzałość jest.

Dojrzałość szkolna zwykle oceniana jest przez psychologa i pedagoga. Pedagog zajmie się umiejętnościami intelektualnymi, możliwościami manualnymi i innymi umiejętnościami niezbędnymi do podjęcia nauki czytania, liczenia, pisania czy nabywania innych umiejętności nie posiadanych do tej pory. To zostawiam pedagogom, bo oni się na tym lepiej znają, do tego zwykle macie ich do dyspozycji w przedszkolu. Ja natomiast chciałbym wam opowiedzieć o tym, na jakiej podstawie jako psycholog stwierdzam dojrzałość szkolną dzieci.

Oczywiście są jeszcze czynniki będące poza standardowymi, które mogą uniemożliwić dziecku korzystanie ze szkoły. Medyczne, środowiskowe czy inne i one również przy rozsądnej elastyczności Poradni Psychologiczno Pedagogicznej mogą spowodować orzeczenie o niedojrzałości szkolnej.

Dojrzałość szkolna – część psychologiczna

1) Motywacja

Dziecko w wieku przedszkolnym przede wszystkim ma ochotę eksplorować otoczenie, dlatego dużo się bawi i preferuje zmienność swoich działań. Przychodzi jednak taki moment, w którym dziecko zaczyna chcieć umieć różne rzeczy bardziej niż się bawić (choć oczywiście na zabawę w pewnym zakresie będzie miało ochotę już do końca życia). Wówczas przychodzi do nauczycieli przedszkolnych i prosi ich o pomoce naukowe lub chętnie bierze udział w zajęciach, gdzie można coś stworzyć lub się nauczyć. Wcześniej powiedziałoby, że mu się nudzi i cześć. Teraz jednak ma chęć umieć. Najwcześniejsze symptomy takiej motywacji widziałem w wieku 4,5 roku, ale zwykle następuje to po piątych urodzinach, a nawet jeśli to się zdarza później, to nie ma powodu do niepokoju. Powyżej szóstego roku życia można się ewentualnie zastanawiać nad konsultacją z psychologiem.

Nie tylko rozwój dziecka staje czasami na drodze do motywacji do uczenia się. Coraz częściej na tej drodze stoi uzależnienie od ekranów – smartfonów lub komputerów, czasem jeszcze telewizorów. Dzieci korzystające często z tych „dobrodziejstw” nie mają cierpliwości i chęci do nauki, po prostu wolą grać/oglądać. Życie wirtualne jest dla nich szybsze i ciekawsze niż normalne więc wolą się uczyć dobrze grać.

Także sytuacja rodzinna, na przykład rodzeństwo na horyzoncie lub rozwód rodziców mogą powodować, że dziecko nie chce się zajmować własnym rozwojem, a bardziej jest zajęte bezpieczeństwem swoim i własnej rodziny. Podobnie się dzieje przy bolesnych chorobach i innych problemach zaburzających motywację dziecka.

2) Umiejętność radzenia sobie z porażkami

Umiejętność która jest potrzebna do długotrwałej pracy nad różnymi zagadnieniami. Jeśli dziecko zniechęca się przy pojedynczych porażkach bądź wręcz nie podejmuje wyzwań ze strachu przed porażkami, wówczas nauka umiejętności musi przebiegać bardzo małymi kroczkami, w których dziecko jest pewne, że odniesie sukces. Blokuje to duże skoki umiejętności i korzystanie z edukacyjnego dobrodziejstwa porażek. Zamiast wnioskować na podstawie nieudanej próby, dziecko uznaje, że jest głupie i rezygnuje z próby.

Z racji na koncentrację na swoich umiejętnościach dzieci w tym wieku częściej powiedzą o sobie „jestem głupi/a” niż w innym wieku i pojawienie się takich komunikatów na poziomie incydentalnym nie jest wyznacznikiem braku dojrzałości szkolnej. Natomiast obserwacja, że ten komunikat pada niemalże codziennie i co chwila blokuje dziecko przed podejmowaniem wyzwań jest sygnałem, że praca nad tym elementem jest potrzebna do osiągnięcia dojrzałości szkolnej.

Wysoki poziom tej umiejętności może być dla dziecka wielkim skarbem w uczeniu się, pozwalającym nie tylko na ostrożne powielanie komunikatów nauczyciela, ale także na samodzielne zdobywanie wiedzy przez próbowanie i dążenie do celu.

Jednym zdaniem podpowiem, że bardzo pomocne jest tutaj dbanie o to, żeby pojedyncze sytuacje nie miały zbyt dużej wagi w życiu dziecka, niezależnie od tego czy są one pozytywne czy negatywne. Jeśli bowiem dziecko po małym sukcesie jest wielkim geniuszem, to po małej porażce jest...

3) Podstawowe kompetencje społeczne

W tym wypadku chodzi mi o umiejętność współgrania z grupą tak, by nie wchodzić w konflikty bądź niepotrzebne sytuacje problemowe. Osoby, które bardzo mocno reagują na uwagi innych, są potencjalnymi kozłami ofiarnymi w grupie. Z kolei absolutny brak empatii i granic innych ludzi może owocować sytuacjami konfliktowymi, gdzie dziecko będzie agresorem.

Nie chodzi o nie wiadomo jak duże umiejętności społeczne – mamy do czynienia z dziećmi, które nadal są dość egocentryczne i wiele umiejętności jeszcze zdobędą wraz z doświadczeniem i rozwojem mózgu. Chodzi jedynie o taki poziom, który pozwoli na swobodne funkcjonowanie w grupie. Umiejętność kontrolowania złości na poziomie unikania rękoczynów i obelg (ponownie, jeśli się to zdarzy raz na 2-3 tygodnie, nie jest to powód do orzekania o niedojrzałości szkolnej) czy też stawianie prostych próśb i komunikatów. Umiejętność zachowania kolejności w opowiadaniu, słuchania, a przynajmniej odczekania wypowiedzi rówieśników itp..

Kolejną umiejętnością społeczną jest zdolność dostosowania się do zasad grupy. Nie mówię tutaj o umiejętności siedzenia 45 minut w ławce na sztywno – tej umiejętności dzieci nie mają i mieć nie powinny. Raczej chodzi o świadomość tego, że uczestnictwo w niektórych zadaniach i zabawach wymaga umiejętności dostosowania się do zasad przy czym nie znaczy to, że dziecko się zgadza na wszystko i wszędzie, tylko raczej na dostosowaniu się do zasad w razie zgody lub odmowy, jeśli zasady się dziecku nie podobają (tak wiem, w szkole systemowej na to drugie często nie ma … zgody).

Obejmuje to także zdolność pełnego dostosowania się do zasad w zakresie bezpieczeństwa i poleceń dorosłych, którzy są jasno określeni jako osoby za bezpieczeństwo odpowiadające (nie dziwią mnie problemy z „dyscypliną” w klasie kiedy wchodzi do niej absolutnie nieznany nauczyciel).

4) Koncentracja i wytrwałość

Wchodzimy na przestrzeń interdyscyplinarną, bo na temat koncentracji wypowiada się też trochę dietetyka z wszędobylskim nakręcającym dzieci cukrem, trochę neurologia i wątek uzależnień od dużego nasilenia bodźców pochodzących od ekranów. Niemniej zwykle o koncentracji wypowiadam się ja, kiedy obserwuję dzieci w różnych sytuacjach.

Bardzo dużo mogą pokazać zwykłe puzzle, albo inne zadania wymagające wytrwałości od dzieci, ewentualnie konsekwentnego wracania do danego zadania, bo konsekwencja może być ratunkiem w pracy dla osób, które mają problemy z koncentracją i pracują 2-3 minutowymi zrywami.

Umiejętność kończenia zaczętych zadań to umiejętność niezbędna w przypadku osiągania zdolności, które wymagają czasem żmudnego powtarzania i nie zawsze dadzą się przetworzyć na zadania oparte na zabawie i wyzwaniu. Tutaj czasami jest problem neurodydaktyki, która często jest pojmowana jako nauka przez show dla dzieci. Tymczasem umiejętność radzenia sobie w pracy żmudnej może dawać dziecku owoce nie tylko podczas neurodydaktycznego show, ale także podczas cierpliwej i powtarzalnej pracy, która czasami jest wymagana od większości z nas jeśli nie w pracy, to w różnych zadaniach życiowych.

Oczywiście w ramach dojrzałości szkolnej nie wymagam od dziecka by miało cierpliwość buddyjskich mnichów tworzących godzinami mandale z piasku bądź trwających podobny czas w nieruchomej medytacji. Niemniej jest to zdolność brana pod uwagę i ciągłe rozpraszanie się jest dla mnie sygnałem, że dziecko może mieć problemy w szkole tym spowodowane.

Kiedy dziecko jest gotowe do szkoły?

To bardzo śliskie pytanie. Niestety powyższe cechy nie są jak pstryczek – włączone lub nie. Są one na skali i trudno powiedzieć, kiedy to już jest wystarczający poziom, a kiedy nie. Tym bardziej, że ocenianie dojrzałości szkolnej jest w marcu i pół roku do rozpoczęcia szkoły to czasami wystarczający okres by pewne umiejętności nabyć. Określenie wielu innych jak sytuacja domowa i przedszkolna oraz inne czynniki często są dla mnie sygnałem, czy dziecko zdąży się przygotować do szkoły czy też nie.

Jako że orzekam o dojrzałości szkolnej na życzenie przedszkoli lub rodziców, a nie poradni pedagogiczno-psychologicznej, to nie stawiam tutaj hasła „dojrzałość”/”brak dojrzałości”, tylko operuję zwykle wymienionymi powyżej elementami. Miejmy przy tym świadomość, że na dojrzałość składają się jeszcze umiejętności oceniane przez pedagogów. Mała i duża motoryka, percepcja wzrokowa i słuchowa, lateralizacja i jeszcze kilka innych umiejętności. Nie da się dojrzałości szkolnej oprzeć na pojedynczych faktach typu „on już umie czytać, może iść do szkoły”, bo to w żadnym wypadku nie jest wystarczające do podjęcia szkoły, a zdarza mi się słyszeć, że rodzice na tym bazują swój osąd gotowości szkolnej.

Sami widzicie, że moje określanie gotowości szkolnej w skrócie zawarło się w dziewięciu tysiącach znaków (hej jesteście jeszcze ze mną? Zostawcie mi jakiś sygnał, że dotarliście do końca artykułu :)). Niemniej mam nadzieję, że trochę łatwiej wam będzie przymierzyć się do tematu przynajmniej od strony psychologicznej. W tematach pedagogicznych koniecznie dopytujcie w przedszkolu co i jak mierzą by określić, czy wasze dziecko jest gotowe do szkoły.

Psychoblog Jarka Żylińskiego na Facebooku

poniedziałek, 13 marca 2017, jarekzylinski

Polecane wpisy

  • Ojcowskie miesiące – drugi

    Pierwszy miesiąc dziecka jest chyba najbardziej urodzajny w zmiany. Nie na darmo czasem wyodrębniany jako etap życia jest okres noworodkowy – pierwsze czt

  • Ojcowskie miesiące – Pierwszy

    Czasem człowiekowi wygadanemu słów brakuje, by w krótkim wstępie opisać coś tak skomplikowanego i nieuchwytnego jak pierwszy miesiąc ojcostwa. Dlatego wstęp moż

  • Mężczyzna prawie karmiący

    Kończy się właśnie Światowy Tydzień (Promocji) Karmienia Piersią. Chciałem dołożyć doń dwa grosze z męskiego punktu widzenia. Z braku piersi karmiącej jest to o

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Luiza, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2017/03/14 10:21:45
Dotarłam do końca, choć temat jeszcze mi odległy, ale zagadnienie bardzo ciekawe
-
Gość: Mama przerszkolaka, *.adsl.inetia.pl
2017/03/17 11:08:13
Przeczytane do ostatniego zdania :). Bardzo potrzebny artykuł. Dziękuję
-
2017/03/17 11:16:22
Dzięki :D
-
Gość: Paulina, *.dynamic.chello.pl
2017/03/17 21:29:04
Również dotarłam do końca:-) Po raz pierwszy piszę komentarz, ale przeczytałam wszystkie Pana artykuły na blogu. Bardzo ciekawie Pan pisze, szkoda, że tak rzadko. Moje dzieci są jeszcze małe, ale dobrze wiedzieć na co zwrócić uwagę, gdy już trzeba będzie posłać dziecko do szkoły. Ciekawa jestem Pana zdania na temat tego czy koniecznie trzeba posyłać dziecko w wieku 3 lat do przedszkola i właściwie czy w ogóle je posyłać. Większość opinii jakie słyszę, to same zalety. Ale czy nie jest tak, że dziecko będąc w przedszkolu próbuje się wcisnąć w ciasne ramy, musi się dostosować do panujacych tam sztywnych norm i jego naturalna dziecięca spontaniczność w zabawie jest tłumiona? I czy takie dzieci mają szansę wyrazić swoje uczucia i potrzeby? Byłabym wdzięczna za poruszenie w miarę możliwości tego tematu.
Pozdrawiam:-)
-
2017/03/17 23:19:35
Dziękuję za miły komentarz!

Nie uważam, że trzeba koniecznie iść do przedszkola w wieku trzech lat, ale rzeczywiście bardzo często rodzi się wtedy ciekawość świata zewnętrznego, a nie tylko własnej przestrzeni i własnej samodzielności. Do tej ciekawości bardzo dobrze pasuje przedszkole.

Natomiast zdecydowanie nie rozumiem przedszkola jako miejsca, które musi funkcjonować w twardych ramach i zniechęcać do wyrażania uczuć i potrzeb. Ba, trzy placówki, w których pracuję, zdecydowanie wspierają przestrzeń do wyrażania siebie, choć zarazem uczą również poszanowania dla innych osób wyrażających siebie.

Owa spontaniczność może się rozwijać w trakcie swobodnej zabawie, która jest nawet zapisana w przepisach prawnych, że powinna stanowić sporą część życia przedszkolnego. Aczkolwiek mam świadomość, że w wielu sytuacjach przedszkola nie do końca dopasowują się do tego, co napisałem powyżej.

pozdrawiam
-
Gość: Paulina, *.dynamic.chello.pl
2017/03/19 12:56:03
Dziękuję za odpowiedź. To prawda dzieci "ciągnie" do innych dzieci i są "glodne" nowych doświadczeń. Tylko warto znaleźć takie przedszkole, które spełni w jak największym stopniu nasze oczekiwania. Pozdrawiam serdecznie