Nic co ludzkie nie jest mi obce
Blog > Komentarze do wpisu
Edukacja pod lupą: Motywacja strachu
To co moim zdaniem jest największą zmorą „systemowej” edukacji w Polsce to bardzo częste opieranie dziecięcej motywacji do nauki na strachu. Strach jest faktycznie bardzo skuteczną metodą, ze strachu zrobimy wiele. Problem polega na tym, że strach nie wywoła w nas pozytywnej relacji z daną czynnością.

Kiedy piszę o motywacji strachu, chodzi mi o każdy moment, w którym dziecko robi jakąś czynność nie w ramach dążenia do czegoś, ale chęci uniknięcia.

 Najbardziej wyraziste przykłady motywacji strachu to sytuacje, w której dziecko deklaruje, że idzie się pouczyć lub odrobić lekcje ponieważ chce uniknąć:

- złęj oceny

- złości lub krzyku nauczyciela

- śmiechu kolegów

- zawodu rodziców

Jeśli moją motywacją jest wystarczająco duży strach – wykonam zadanie. Niemniej wywoła to we mnie opór – koncentracja na tym, że muszę, bo ktoś mi zrobi krzywdę wywoła we mnie niechęć. Niechęć do edukacji, która jest bardzo trudna w starszych klasach, kiedy trzeba wywołać naprawdę duży strach, żeby starsze dziecko się czegoś uczyło. Natomiast już w wieku nastoletnim wywołanie tego strachu może wymagać groźby naprawdę ciężkich kar.

Z tego względu jestem mocno wyczulony na zachowania nauczycieli, którzy bazują w swojej motywacji na strachu. Strach bazuje na groźbie i z tego względu dążąc do pozytywnej relacji z edukacją powinniśmy do minimum, czyli do zera ograniczyć narzędzie groźby. Dzięki tej pozytywnej relacji dziecko z własnej woli będzie się uczyło, o czym na pewno napiszę w którejś części "Edukacji pod lupą".

Tutaj następuje trudne zderzenie z wątkiem ocen. Oceny są nagrodami/karami bazującymi właśnie na emocjach i jeśli je stosujemy, strach przed jedynką zaczyna być automatycznie wpisany w każdy brak pracy domowej czy wiedzy w szkole. Unikanie motywacji strachu wymaga usunięcia kar z edukacji.

Nie chodzi mi tutaj o edukację wyjałowioną z nieprzyjemnych uczuć. Częstą motywacją do pracy może być porażka, brak lub utrata czegoś z braku wiedzy – to się może dziecku wydarzyć i taka porażka może być motywacją do pracy. Niemniej to wygląda zdecydowanie inaczej, kiedy dziecko chce się nauczyć czytać by móc przeczytać komiks, o którym rozmawiają koledzy, a nie dlatego, bo w piątek jest sprawdzian i chce uniknąć jedynki. Wówczas nie myśląc specjalnie o wadze czytania myśli o sposobie uniknięcia sprawdzianu. W pierwszym przykładzie uczy się, bo mu nieprzyjemnie z niedostępnością komiksów i chce osiągnąć coś nowego.

Ten artykuł może być banalny, a jednak piszę go, ponieważ w moim doświadczeniu pracy z rodzicami i nauczycielami brakuje mi jasnego sprzeciwu tych pierwszych wobec stosowania motywacji strachu przez nauczycieli. Brakuje mi albo łagodzenia strachu przez lekceważenie gróźb nauczyciela, albo nawet jasnej konfrontacji ze szkołą, jeśli tylko to jest możliwe.

Zwróćcie proszę uwagę na to, w jaki sposób wasze dzieci podchodzą do nauki. Spójrzcie też jak wy je do tej nauki motywujecie. Czy jest to naturalna dla młodszych dzieci chęć uczenia się (bardzo lubię, kiedy dzieci przychodzą do mnie i proszą mnie bym wymyślał im różne zadania)? Czy jest to logiczna u starszych dzieci użyteczność nauki? „Chcę coś zdobyć, więc muszę się nauczyć” – powie 12-latek i z tego względu przysiądzie do jakiegoś tematu. Jednym i drugim będzie znacznie ciężej pozytywnie podejść do edukacji obciążonej strachem. Waszą rolą jako rodziców i nauczycieli jest unikanie łączenia lęku i rozwoju w jednym temacie.

Cały cykl "Edukacja pod lupą"
Psychoblog Jarka Żylińskiego na Facebooku

poniedziałek, 16 stycznia 2017, jarekzylinski

Polecane wpisy

  • Ojcowskie miesiące – drugi

    Pierwszy miesiąc dziecka jest chyba najbardziej urodzajny w zmiany. Nie na darmo czasem wyodrębniany jako etap życia jest okres noworodkowy – pierwsze czt

  • Ojcowskie miesiące – Pierwszy

    Czasem człowiekowi wygadanemu słów brakuje, by w krótkim wstępie opisać coś tak skomplikowanego i nieuchwytnego jak pierwszy miesiąc ojcostwa. Dlatego wstęp moż

  • Edukacja pod lupą: Oceny

    Z systemową edukacją w Polsce nieodłącznie kojarzą się oceny. Wielu rodziców nie wyobraża sobie szkoły bez nich i w rozmowach z dziećmi ten temat dominuje ponad

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Szymon Kurek, *.centertel.pl
2017/01/17 09:14:14
Przypominam sobie, jak ja do tego podchodzilem jako dziecko. Sporo czytalem o fizyce, jestem samoukiem programowania - ale to nie było "uczenie sie". Uczenie się było w szkole, to było... po prostu czytanie. Pewnie gdyby ktoś mi powiedział że się ucze, to by mnie to zniechęciło - bo tak silne są skojarzenia z tą złą, szkolną nauką...