Nic co ludzkie nie jest mi obce
Blog > Komentarze do wpisu
Jak to działa? Część 1. Kary
Zaczynam nowy cykl: „Jak to działa”. Tutaj „na sucho” będę chciał pokazać kilka mechanizmów obecnych w wychowaniu. Zaczniemy od kar. Ich skuteczności, efektów ubocznych i innych czynników, które powinno się wziąć pod uwagę przed wprowadzeniem kar do wychowania.

Kara jest bardzo skutecznym mechanizmem. Ze strachu przed karą jesteśmy w stanie zrobić bardzo wiele. Aczkolwiek kara ma mnóstwo efektów ubocznych, które powodują, że na tę skuteczność trzeba spojrzeć znacznie szerzej. Do mnie bardzo dobrze trafia następujący opis mechanizmu:

Podchodzi do Ciebie facet z kijem i mówi, że jeśli nie zrobisz 10 pompek, to tego kija użyje przeciwko Tobie. Jak długo stoi nad Tobą to jest duże prawdopodobieństwo, że zmierzysz się z wyzwaniem. Choć oczywiście jeśli ów facet powie, że on w tym czasie idzie po papierosy, to jest wielce możliwe, że uciekniesz albo potem skłamiesz, że zrobiłeś to 10 pompek. Nade wszystko jednak, gdyby nie jego groźba, w życiu nie pomyślałbyś o zrobieniu pompek, o tym co one Ci dadzą. Po wykonaniu kary też raczej mało możliwe, żeby weszły Ci one w krew, chyba, że groźba pojawi się znowu.

Kara jest skuteczna tylko wtedy, kiedy karzący stoi nad drugą osobą. Wynika to z tego, że w tym mechanizmie cała nasza koncentracja idzie w stronę samej kary. Nie ma w nas refleksji nad tym co niesie dane zachowanie. Czy się nam opłaca czy nie. Być może zmuszeni do 10 pompek 50 razy zauważymy przyrost mięśni i jednak zdecydujemy się na nie pomimo kary. Ale na pewno nie zastanowimy się nad tym pod jej wpływem. Wręcz przeciwnie, koncentracja na karze opóźnia takową refleksję.

Widać to także po przykładzie przekraczania prędkości. W tym kontekście zwykle ludzie rozmawiają o mandatach i tym czy policja stoi, bardzo rzadko natomiast myśli się o zagrożeniu płynącym z przekraczania prędkości. Kary przesłaniają nam realny problem zagrożenia życia i zdrowia.

Kara skłania do oszukiwania. Wynika to z tego, że jest ona formą gry, w której stawką jest owa kara (podobnie jest przy nagrodach) i istotne jest to co wie i myśli sędzia, a nie to co zrobimy. Dlatego dzieci w strachu przed jedynką są skłonne ściągać na sprawdzianie. Bo nie rozpatrują go jako sprawdzenie swojej wiedzy ale właśnie jako grę, w której można wygrać piątkę albo przegrać i dostać jedynkę.

Decydując się na karę osiągniemy pewną skuteczność jednorazową, bo dziecko ze strachu może posprzątać pokój, odrobić lekcje czy zaprzestać jakiegoś zachowania. Niemniej w jego głowie jest głównie kara i unikanie jej, a cel tutaj uświęca środki – można więc oszukiwać, zamiatać pod dywan, odrobić lekcje byle jak. Chodzi w końcu o karę, a nie o daną czynność.

Kara ma też wadę negatywnego skojarzenia czynności wymuszonej przez karę z ową nieprzyjemną karą. Kiedy jakaś czynność kojarzy się z karą, wówczas zostaje ona napiętnowana negatywnie. Z tego powodu wraz ze zniknięciem kary prawdopodobnie zniknie dane zachowanie.

Dodatkowym czynnikiem, który wynika z kary jest problem relacji. Rodzic jest pierwszym wzorcem relacji miłości, pierwszą osobą, którą dziecko kocha. Jeśli we wzorcu relacji jedna osoba decyduje się na świadome i dobrowolne wprowadzenie strachu, złości albo smutku – emocji związanych z karą – wówczas dostajemy taki wzorzec relacji, w którym kochający się ludzie w pełni świadomie sprawiają sobie przykrość. W dorosłym życiu wiąże się to ze zwrotami typu „taki/a jesteś? No to musisz to popamiętać” - tutaj następuje kara.

Podsumowując – strach przed karą faktycznie może być bardzo motywujący, jakkolwiek tej metody bym nie lubił i po nią nie sięgał, trzeba to uczciwie przyznać. Natomiast kara powoduje, że dziecko wykonuje różne czynności bezmyślne i tylko pod okiem karzącego. Bez niego będzie je robiło byle jak i raczej nie utrwali ich na stałe w swoim codziennym zachowaniu. Ponadto bardzo istotnym czynnikiem kary jest negatywny wpływ na relację rodzic-dziecko, a także późniejsze bliskie relacje z innymi ludźmi.

Duży wywiad na temat kar

Całość cyklu „Jak to działa?”

Psychoblog Jarka Żylińskiego na Facebooku.



poniedziałek, 09 lutego 2015, jarekzylinski

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2015/02/09 13:07:34
Mocne!
-
2015/02/09 18:49:18
Można by jeszcze dodać, że stosowanie kar u małych dzieci często rozmywa się w ogóle z celem, bo dziecko często nie jest w stanie powiązać złego zachowania z karą. A często jeszcze rodzice mają zwyczaj karania dzieci za złe zachowanie, które jest tak naprawdę zachowaniem naturalnym na danym etapie rozwoju. Tak samo nie ma sensu, karanie rocznego dziecka, które wkłada ciągle coś do buzi, jak nie ma sensu karanie dwulatka, za to, że mówi nie, albo trzylatka za to, że przy jedzeniu rozlewa czasem zupę. A mam wrażenie, że rodzice często zapominają o tym, że dzieci inaczej rozumieją świat niż my, dorośli. Pozdrawiam:)
-
Gość: Ola, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/02/09 19:03:01
Świetny tekst. Przejrzyście opisany mechanizm działania kar na dzieci (i nie tylko na nie).
-
Gość: , *.zory.vectranet.pl
2015/02/09 21:39:21
Kurczę, bardzo łopatologicznie napisane. Krowa na miedzy by zrozumiała.