Nic co ludzkie nie jest mi obce
Blog > Komentarze do wpisu
2014 – subiektywnie i osobiście
Kończy się kolejny rok Psychobloga. Powoli zaczyna mieć on „historię” czy „tradycję”. Zmiany nie są już aż tak dynamiczne, a może po prostu są one już tak częste, że stały się normą? Chciałbym więc tradycyjnie już podzielić się z Wami moimi przemyśleniami o tym, jaki ten 2014 był. Dla mnie i moim okiem.

Na początku roku napisałem, że „zdaję się na wiatr” w oczekiwaniu na to, co przyniesie. Postawiłem jedynie dwa akcenty, jeden wypalił, drugi niekoniecznie.

Warsztaty

Chciałem jeździć po Polsce i to się jak najbardziej udało. Także tutaj wiatr przyniósł zaskoczenie, ponieważ jesień zaowocowała trzema świetnymi warsztatami z mężczyznami. Coś, co nie udawało się przez lata, teraz nagle udało się w Toruniu i Białymstoku. W tym drugim mieście udało się zawiązać mocną grupę, w której będziemy się spotykać także w przyszłym roku!

Prócz wspomnianych miast, pierwszy raz byłem także w Tarnowie. Wszędzie spotkania były dobre, każde zupełnie inne, ale jakbym tutaj napisał o każdym spotkaniu, to bym pisał bez końca! Udało się też kontynuować dobre znajomości w Łodzi i Szczecinie.

Zgodnie z pragnieniami, to był dobry warsztatowy rok.

Książka

Drugim akcentem miała być książka, która ostatecznie nie została wydana przez nieporozumienia z wydawnictwem. To był istotny plan, prawda, i na pewno pozostaje żal po książce. Tym bardziej że nieporozumienia dotyczyły mojej osoby, a nie samej książki. Dla mnie to trudne, kiedy nie jestem rozumiany co do mojej intencji ale to też jakaś droga dla człowieka, który współpracuje z wieloma osobami, że nie zawsze będzie zrozumiany, nie zawsze otrzyma przestrzeń do wyjaśnień i tak oceniony musi to przyjąć i już. Gorzko, ale...

Książka mam nadzieję, że w końcu się pojawi. Napiszę ją bez wydawnictwa i zobaczymy co dalej. Do tego są rozmowy w sprawie dwóch kolejnych wydawnictw, w trochę innym stylu niż zwykły poradnik wychowawczy. Więc kto wie, może w 2015 roku uda się zrobić tyle, że i po 2014 żalu nie pozostanie ani grama! Tym bardziej, że zapowiadają się dwa miesiące za oceanem, gdzie będzie dużo czasu na pisanie. Więcej o planach w następnym tekście....

Blogi i media

Stanęły trochę. Obawiam się że zauważalnie. Było mnie więcej w innych miejscach, w wypowiedziach dla prasy i internetu, dlatego nieco więcej życia było na fanpage'u niż na blogu. Za to ku mojemu zaskoczeniu, reakcje na wpisy były dużo mocniejsze. Zobaczyć, że artykuł czyta ponad tysiąc czy nawet parę tysięcy osób i wyobrazić to sobie. Trudno mi w to czasem uwierzyć.

Cieszę się bardzo z mocniejszych związków z Polskim Radiem. Głównie z Czwórką, gdzie wychylam się z psychologii wychowawczej w stronę społeczną, ale także z Jedynką, gdzie w swoich ramach pozostaję i jest szansa, że ta znajomość się trochę rozwinie – chciałbym bardzo.

Dużo się dzieje ze strony prasy i internetu. Mam wrażenie, że tworzy się taka dobra sieć medialna dookoła. Bardzo mi zależy na tym, żeby podmiotowe podejście do dzieci, ze zrozumieniem ich potrzeb i odejściem od tego, że „dzieci muszą być posłuszne” było jak najszerzej znane. Szeroka sieć daje właśnie takie możliwości, że kropelka po kropelce to się rozchodzi na różne strony.

To nadal za mało, brakuje mi „podmiotowców”, którzy wypowiadają się w mainstreamowych mediach, jesteśmy, ale żeby zmienić rzeczywistość, trzeba by to nie były kropelki, ale porządnie odkręcony kran. Niemniej krok po kroku, ja odczuwam lekką poprawę.

MEN i edukacja

Cieszę się z nawiązania znajomości z Martą Czapińską z Ministerstwa Edukacji Narodowej, z tego, że dzięki temu w pewnym zakresie mogę od wewnątrz przyglądać się temu co dzieje się w polskiej edukacji, lepiej ją rozumieć. Niestety wymusza to pokorę i głębsze zrozumienie tego, co mówiła Katarzyna Hall ponad rok temu, że sterowanie polską edukacją to sterowanie wielkim statkiem, a nie motorówką i wywołanie zakrętu wymaga olbrzymiego nakładu sił.

W tym kontekście staram się dużo o edukacji mówić, choć trudno jest spokojnie powiedzieć coś ponad rozdzierającym wrzaskiem akcji typu „Ratuj Maluchy”, które dezinformują ludzi i spuszczają mgłę niezrozumienia na polską edukację. Zmiany wymagają dobrej woli ludzkiej, wiedzy o prawie i możliwościach. Starałem się tutaj postawić mocny akcent. Będzie jeszcze mocniejszy.

Bajkowe sprawy

Drugim istotnym tematem w tym roku były bajki. One zawsze pojawiały się w mojej pracy warsztatowej i indywidualnej z rodzicami oraz w pracy z dziećmi. Teraz zaś pojawiły się w formie szerszej. W tekstach, ekspertyzach dla różnych instytucji. Pewnie pojawią się też w warsztatach, ale to ponownie temat na kolejny tekst – o planach.

Bajki telewizyjne okazują się dżunglą pełną groźnych zwierząt, a bajki w ogóle tworzą wielki potencjał, który nie jest jeszcze wykorzystywany, a może być. To powody, dla których stał się to dla mnie jeden z ważniejszych tematów 2014 roku.

Przygody alternatywne

2014 rok obfitował w sporą ilość nowych doświadczeń zawodowych. Pojawiły się warsztaty z gier biznesowych. Dla mnie cudowne połączenie gier, które uwielbiam i psychologii grupy, w której się też specjalizuję, a w zasadzie nie używam zbyt dużo poza prowadzeniem warsztatów.

Poza tym także współpraca przy akcjach społecznych z różnymi firmami związanymi z dziećmi. Przechył na inne strony, który pewnie będzie się rozwijał, co jest konieczne ze względów finansowych. Staram się i wydaje mi się, że się udaje, trzymać przy tym żelaznej etyki. Jakbyście mieli kiedykolwiek wątpliwości, pytajcie, upominajcie, pomagajcie. Wybierając współpracowników przyglądam się, czy to co chcą zrobić we współpracy ze mną jest dobre, czy to co promują jest dobre. Jeśli tak, współpracujemy, jeśli nie – odmawiam. Podobnie staram się robić z mediami, gdzie nie przykładam ręki do podkręcania afer.

At least, but not last

To wszystko jest o ludziach i dla ludzi. Dzięki Wam, mam dla kogo pisać, mam dla kogo gadać pracować. To wszystko ma jakikolwiek sens. Każdy moment, w którym piszecie i mówicie mi, że się zainspirowaliście moją pracą i wniosło to zmiany w waszym rodzicielstwie czy pracy z dziećmi powoduje, że mam chęć pracować więcej.

Stety-niestety nie bez znaczenia jest też to, że dzięki temu, że niektórzy z Was korzystają z mojej pracy odpłatnie, mogę się jej poświęcać kilkadziesiąt godzin w tygodniu, a nie tylko po godzinach i hobbystycznie. Jestem Wam za to wdzięczny.

Z dużym zaciekawieniem zaczynam 2015 rok. Tutaj się może wydarzyć bardzo wiele różnych rzeczy. Do planów podchodzę bardzo ostrożnie, ale o tym w kolejnym tekście....



Psychoblog Jarka Żylińskiego na Facebooku

czwartek, 01 stycznia 2015, jarekzylinski

Polecane wpisy

  • Ojcowskie „miesiące” - trzeci, czwarty i piąty

    Coś z tych miesięcy wyszedł kwartał zdecentralizowany. Wiem, że czytaliście, bo sporo osób opowiadało, więc kontynuuję naszą historię. Historię, gdzie ojciec za

  • Ojcowskie miesiące – drugi

    Pierwszy miesiąc dziecka jest chyba najbardziej urodzajny w zmiany. Nie na darmo czasem wyodrębniany jako etap życia jest okres noworodkowy – pierwsze czt

  • Ojcowskie miesiące – Pierwszy

    Czasem człowiekowi wygadanemu słów brakuje, by w krótkim wstępie opisać coś tak skomplikowanego i nieuchwytnego jak pierwszy miesiąc ojcostwa. Dlatego wstęp moż

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: