Nic co ludzkie nie jest mi obce
Blog > Komentarze do wpisu
Czy można się obyć bez celów wychowawczych?
Choćbyśmy nie wiem jak bardzo podmiotowo traktowali swoje dzieci - mamy na nie bardzo duży wpływ. W związku z tym rozsądnym wyborem wydaje się, by był to wpływ świadomy.

Nie chcę wybierać celów wychowawczych mojemu dziecku! Nie chcę mu narzucać zachowań i poglądów. Chcę, żeby samo wszystko odkrywało i doświadczało. Nie chcę by ktokolwiek mu mówił jakie ma być, co ma robić, jak się zachowywać.

Super. Takie także mogą być cele wychowawcze, a określenie narzędzi do ich osiągnięcia jest bardzo proste. Cele wychowawcze nie są sterowaniem i manipulacją dzieckiem. Niemniej trzeba uczciwie przyjąć, że brak wpływu na dziecko też jest … wpływem, choćby na rozwój samodzielności. Do tego dziecko wchodzi w interakcje z nami i nawet jeśli przyjmujemy wszystko co ono zrobi, to … dajemy mu akceptację, wzmacniamy jego pewność siebie pod względem wyrażanego zdania i swoich decyzji. Dzięki temu rozwijają się konkretne cechy, które mogły być naszym celem. Często są to także cechy znajdowane przez dziecko i rozwijane właśnie dzięki temu, że rodzic akceptuje podejmowanie wyborów swojego dziecka.

Brak wpływu nie jest możliwy także dlatego, że każdej interakcji z drugim człowiekiem wrzucamy kamyczek do jego osobistego doświadczenia, które go kształtuje. To, jak odpowiemy na zadawane pytania, jak się sami zachowujemy, co robimy kiedy dziecko nas uważnie obserwuje – to wszystko są takie kamyczki w wiaderku doświadczenia naszego dziecka, które je zbiera i na ich podstawie kształtuje swoją osobowość, potem podejmuje decyzje i wybory. Kształtuje różne cechy, bo podoba się mu, że tacie one bardzo pomagają, a inne odrzuca, bo nie chce się złościć tak jak mama.

Nie da się nie wpływać na swoje dziecko. Nie trzeba tego robić rozkazami, kombinowaniem, ciężkim treningiem – nie, cele wychowawcze nie muszą mieć żadnego związku z tymi źle kojarzącymi się metodami wpływu. Realizacja celu wychowawczego to czasem nawet wybór bajki na dobranoc, drogi do przedszkola czy włączenia dziecka do rozwiązania jakiegoś swojego problemu. Metod realizowania celów jest mnóstwo, o niektórych dość często piszę. Niemniej nie można być naiwnym, rodzice kształtują swoje dzieci, tak jak nasi rodzice ukształtowali nas.

- To twoja wina! - wykrzykuje 3-letni Jaś do Ani bawiącej się obok chwilę po tym, jak zawaliła mu się wieża z klocków. Ania zdziwiona coś odpowiada i zaczyna się regularna awantura – typowa dla awantur trzylatków, czyli dość nieporadna, ale jednak dzieci mocno się zacietrzewiły i dopiero interwencja mamy Ani zatrzymuje nakręcającą się przemoc.

Tymczasem tata Jasia właśnie otwiera szeroko usta. Zanim oprzytomniał i zajął się swoim synem, pojawiła mu się migawka wczorajszego dnia. Razem z mamą Jasia grali w lubianą przez nich grę planszową, bo dziecko akurat zajęło się na ten kwadrans sobą. W pewnym momencie rzut kostką spowodował przegraną taty, który w tym momencie niewinnie zażartował - To twoja wina!


Artykuł pochodzi z książki "Miłość i wychowanie". Ta książka szuka swojego wydawcy.

 

Psychoblog Jarka Żylińskiego na Facebooku

czwartek, 02 października 2014, jarekzylinski

Polecane wpisy

  • Ojcowskie „miesiące” - trzeci, czwarty i piąty

    Coś z tych miesięcy wyszedł kwartał zdecentralizowany. Wiem, że czytaliście, bo sporo osób opowiadało, więc kontynuuję naszą historię. Historię, gdzie ojciec za

  • Ojcowskie miesiące – drugi

    Pierwszy miesiąc dziecka jest chyba najbardziej urodzajny w zmiany. Nie na darmo czasem wyodrębniany jako etap życia jest okres noworodkowy – pierwsze czt

  • Ojcowskie miesiące – Pierwszy

    Czasem człowiekowi wygadanemu słów brakuje, by w krótkim wstępie opisać coś tak skomplikowanego i nieuchwytnego jak pierwszy miesiąc ojcostwa. Dlatego wstęp moż

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: