Nic co ludzkie nie jest mi obce
Blog > Komentarze do wpisu
Oko w oko z niespełnioną potrzebą
Dzieci miewają życzenia nie do spełnienia. Czasem nawet są uparte w dążeniu do nich. Kiedy zaczynam z nimi o tym rozmawiać, ich rodzice patrzą na mnie, jakbym wchodził do jaskini smoka uzbrojony w miotełkę do kurzu. Co gorsza ich mina wyraża strach, że także oni zostaną objęci przez pożar, który zaraz wywołam.

„Co z oczu to z serca”. Cóż, dla dorosłych faktycznie jedną z najskuteczniejszych technik radzenia sobie z marzeniami nie do spełnienia jest zajęcie się czymś innym. Zapełnienie dziury powstałej z jakiegoś braku czymś zupełnie innym. Jeśli nie ma co dłubać się w owym niespełnionym życzeniu, to jest to generalnie skuteczna technika.

Dlatego też rodzice często starają się ją stosować wobec dzieci. Skoro już nie jesteśmy w stanie dać dziecku gwiazdki z nieba, to przekonajmy je, że ta pluszowa gwiazdka może nie jest zła. Nieźle też działa coś w rodzaju „patrz patrz! Samolot leci!”. Przekupstwo uwagi zdaje się być jedną z podstawowych umiejętności rodzica.

Tak w zasadzie nie widzę w tym nic niepokojącego jeśli dana potrzeba dziecka okazuje się nie być znaczącą i faktycznie dziecko samo się lepiej będzie czuło zajmując się czymś innym. Ta strategia unikania nieprzyjemnych emocji związanych z porażką jako jedna z dostępnych strategii nie jest nawet taka zła.

Ale...

Kiedy ta potrzeba jest z tych dla dziecka bardziej istotnych (nawet jeśli sami nie mamy pojęcia co istotnego jest w położeniu fioletowego klocka zamiast żółtego lub braku zgody na umycie rąk przed obiadem) to próba odwrócenia uwagi ma dla dziecka zupełnie inny wymiar.

Ono wcale tak łatwo się nie da zwieść hasłu „no przecież wieża i tak stoi”, albo „zobacz jakie kolorowe mydełko”. Ono teraz jest w stanie „wyższej determinacji” i próba odwrócenia uwagi to jest dlań jasny komunikat: „Twoja najważniejsza na świecie potrzeba nie jest dla ciebie ważna”. Co gorsza, w kontrze do tej super ważnej potrzeby stawiamy jakieś kolorowe mydełko. Mnie by to wkurzyło, jakby na przykład brak pieniędzy ktoś próbował mi osłodzić cukierkiem.

To właśnie jest powód, dla którego wchodzę do jaskini wściekłego smoka i to bez żadnego oręża – bo fakt faktem, nie jestem w stanie spełnić życzenia dziecka. Ono często po prostu nie jest możliwe do zrealizowania. Ale to co mam do zaoferowania temu wściekłemu smokowi to powiedzenie, że bardzo bym chciał spełnić jego życzenie. Że to by było naprawdę świetnie, gdyby się udało tę gwiazdkę z nieba ściągnąć. Oczywiście jeśli smok jest w fazie pożerania wszystkiego, to nie mam szans – też mi się oberwie. Niemniej ta droga to pokazanie mu, że słyszę jego potrzebę. Dobrze o niej wiem i biorę ją pod uwagę.

Czy smok pójdzie na ugodę? Niekoniecznie, bo być może jest to zbyt ważne dla niego, żeby po prostu odpuścić. Niemniej jestem krok bliżej. Jestem ze smokiem w drużynie i z nim kombinuję co można zrobić, żeby choć trochę się do tej potrzeby zbliżyć, albo załatwić ją później. Dziecko już nie czuje, że ignoruję jego potrzeby, czuje się wysłuchane i zrozumiane. Jak nie doceni tego w stanie wściekłości, to może zrobi to później. Niemniej ja sam też wolę trochę z nim pogadać, niż mierzyć się z jego wściekłością nie tylko na niezrealizowaną potrzebę/chęć ale i na totalny brak zrozumienia z mojej strony.

Psychoblog Jarka Żylińskiego na Facebooku

poniedziałek, 29 kwietnia 2013, jarekzylinski

Polecane wpisy

  • Ojcowskie miesiące – drugi

    Pierwszy miesiąc dziecka jest chyba najbardziej urodzajny w zmiany. Nie na darmo czasem wyodrębniany jako etap życia jest okres noworodkowy – pierwsze czt

  • Ojcowskie miesiące – Pierwszy

    Czasem człowiekowi wygadanemu słów brakuje, by w krótkim wstępie opisać coś tak skomplikowanego i nieuchwytnego jak pierwszy miesiąc ojcostwa. Dlatego wstęp moż

  • Mężczyzna prawie karmiący

    Kończy się właśnie Światowy Tydzień (Promocji) Karmienia Piersią. Chciałem dołożyć doń dwa grosze z męskiego punktu widzenia. Z braku piersi karmiącej jest to o

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2013/04/29 13:03:33
Mój Smok ostatnio ma jedną potrzebę i jest to wolne dla mamy. Wolne od wszystkiego, pracy, wyjść, zakupów, wizyt u lekarza itd. Po prostu wolne dla niego.

Próbuję tłumaczyć, że jutro jest weekend, że teraz to aż pięć dni, ale nic to nie daje. Smok jest zły i rozdzierająco płacze. Ogłasza, że chce się "pitulić" i zawraca mnie od drzwi. Tulę, jestem.

Ale parę minut później nic się nie zmienia, poza tym, że jestem coraz bardziej spóźniona do celu. Płacz jest ten sam, żal ten sam. Nie pomaga nic a nic, bo to właśnie teraz mam mieć wolne i teraz muszę zostać.

Z każdą inną potrzebą sobie poradzę, ale z tym nie umiem.
Padam na twarz. :(
A tak bym chciała dać mu coś zamiast...
-
2013/04/29 14:27:59
To taki moment, kiedy chciałbym napisać coś, co by rozwiązało problem, ale czasem też z pokorą trzeba podejść do tego, że potrzeb/sytuacji rodziców nie zawsze da się pogodzić z potrzebami dziecka.

Niemniej to dobrze, że Twój smok potrafi mówić o potrzebach, ze pozostajecie w kontakcie i w tej sytuacji robicie co możecie.

Nie wiem w jakim wieku jest Twój Smok. Zastanawiam się, na ile można z nim już ćwiczyć odraczanie obietnic.

Trzymaj się.
-
Gość: Drdora, *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2013/04/29 16:19:08
A jaka tutaj jest potrzeba? Bliskosci? Bezpieczenstwa? Wiary? Wiezi? Zabawy? Zgaduje... Jak znajdziesz TA potrzebe, bo to zeby mama zostala to nie potrzeba, to strategia twojego Smoka, to emocje powinny sie troche wyciszyc. Nazwanie tych emocji da twojemu synkowi zaspokoic jedna z podstawowych potrzeb- bedzie zauwazony i wysluchany.
-
Gość: Elżunia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/04/29 17:29:15
Może właśnie w te pięc dni uda się wypracować jakąś strategię? :)