Nic co ludzkie nie jest mi obce
Blog > Komentarze do wpisu
Ojciec. Matka. Puste gniazdo.
Dzieci są dla nas najważniejsze na świecie. Dzieci są naszym szczęściem. Dzieci są oczkiem w naszej głowie. Dzieci czasem serdecznie dziękują za te zobowiązania!

Kilka razy już pisałem o tym, jak zbawienny dla rozwoju dzieci może być święty spokój – patron kreatywności i samodzielności. Ale tym razem chodzi o coś innego. Rzecz w tym, że dzieci nie prosiły nigdy o to żeby być odpowiedzialnymi za nasze szczęście. Tym bardziej, że choć są z nami na dość długo, to jednak nie na zawsze.

Syndrom pustego gniazda polega na tym, że rodzice po wyjściu dzieci z domu nie bardzo potrafią się odnaleźć. Cóż, w jakimś stopniu jest to pewnie nieuniknione, ale pewne rzeczy da się przewidzieć i im zapobiec.

Czasami naprawdę odpuszczenie dzieciom opieki, zajęcie się sobą nawet wbrew ich chęci (nie mylić z potrzebami) może być bardziej pożyteczne, niż spełnianie roli ich cienia. Nie chodzi o to, żeby dzieciom nagle mówić, że nie są ważne czy kochane. Ale warto najpierw sobie, a potem dzieciom jasno postawić granicę lub cel – bez dzieci też jesteście szczęśliwymi ludźmi.

Jeśli tak nie jest, to jest to wyraźny sygnał, że warto nad tym popracować. Wybrać się na randkę bądź dwie, postarać się o opiekunów, którzy czasem pozwolą wam spędzić czas ze sobą. Można też powalczyć o swoje pasje, może odkurzyć coś ciekawego z piwnicy – czy to domowej, czy też tej marzeń.

Nie musicie się wówczas czuć egoistami czy wyrodnymi rodzicami. Wbrew pozorom, to można zrobić nawet właśnie dla dzieci, zwłaszcza tych dorastających. Jeśli one zobaczą, że sobie świetnie radzicie bez nich, to wówczas nigdy nie pomyślą „o nie, nie mogę założyć rodziny, moi rodzice beze mnie sobie nie poradzą”. Całość osadza się właśnie w poczuciu odpowiedzialności za szczęście. Dzieci nie są waszym szczęściem, nie prosiły o to. Wasze szczęście leży w was – każdym z was indywidualnie, a jak zechcecie to w sobie nawzajem, bo to sobie być może ślubowaliście dozgonną miłość.

Nie mówię też, że rodzic nie może prosić swojego dziecka o pomoc, kiedy siły już od niego odejdą. Ale czymś innym jest chęć pomocy staremu rodzicowi, a czym innym krępowanie skrzydeł przed rozprostowaniem.

Choć jest to znacznie trudniejsze, dotyczy to także rodziców samotnych. Więzi emocjonalne rozkładają się w tym układzie nieco inaczej – bo nie ma kochanej kobiety/kochanego mężczyzny i dziecko rzeczywiście może być najważniejszą osobą na świecie. Ale nawet bycie kimś najważniejszym nie znaczy bycia niezbędnym do życia. Zawsze na każdym kroku jesteśmy zobowiązani, by dzieci nie były odpowiedzialne za nasze szczęście i tego szczęścia trzeba szukać także gdzie indziej.

Artykuł stanowi rozwinięcie artykułu "Dzieciocentryzm szkodzi zdrowiu - część 2 - Dziecko"

 

Psychoblog Jarka Żylińskiego na Facebooku

wtorek, 09 kwietnia 2013, jarekzylinski

Polecane wpisy

  • Wolność i odpowiedzialność

    Temat ten kołacze mi w głowie bardzo głośno i mam nadzieję, że z czasem stanie się książką. Póki co, te dwa słowa towarzyszą mi co chwilę, tworząc tercety a to

  • Ojcowskie „miesiące” - trzeci, czwarty i piąty

    Coś z tych miesięcy wyszedł kwartał zdecentralizowany. Wiem, że czytaliście, bo sporo osób opowiadało, więc kontynuuję naszą historię. Historię, gdzie ojciec za

  • Ojcowskie miesiące – drugi

    Pierwszy miesiąc dziecka jest chyba najbardziej urodzajny w zmiany. Nie na darmo czasem wyodrębniany jako etap życia jest okres noworodkowy – pierwsze czt

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Umm Osman, *.threembb.co.uk
2013/04/09 22:47:28
Bardzo dziękuje, bardzo potrzebowałam tego posta.