Nic co ludzkie nie jest mi obce
Blog > Komentarze do wpisu
Refleksja po audycji: Jedno dziecko – wielu wychowawców
Sama audycja w piątek biegła pod znakiem babć i dziadków, ale dwa słowa na temat żłobków i niań się pojawiły i nad tym chciałbym się zatrzymać. Dwa słowa także o tym, kiedy oddawać dzieci pod opiekę innym.

Z dziadkami jest tak, że nie ma co się łudzić. Oni mają swój plan wobec wnucząt i trudno od nich oczekiwać, żeby pod wpływem swoich dzieci zbytnio się zmienili. Owszem, czasem zapytają, o to, czy można dzieciom dawać tony słodyczy. Może też uda się określić parę innych zasad, ale jednak rzadko biorą na siebie zadanie wychowywania. Oni wychowali swoje dzieci, a wnukom chcą towarzyszyć z uśmiechem i lekkością.

Zdecydowanie dziadkowie są błogosławieństwem dla rodziców. Koncentrują się na dzieciach, oczekując za to jedynie wdzięczności i radości dzieci. Wiadomo też w 100% czego się można po nich spodziewać, a ich chęć do pomocy bywa bezgraniczna. Pod tym względem przebijają wszystkich. Jeśli jednak potrzebujemy pomocy w wychowaniu, a nie tylko troskliwej opieki to...

Niania z kolei jako „pracownik” dostosowuje się do oczekiwań pracodawcy. Rodzice bez ogródek mogą uzgodnić zasady pracy (nazwijmy to po imieniu) z dzieckiem. Niania w stu procentach koncentruje się nad nim, wspomaga wychowanie i nie rozpieszcza, jeśli rodzice sobie tego nie życzą. Czasem też można spotkać nianię wykształconą pedagogicznie, co może nawet wzbogacić wychowanie, jeśli znajdzie się miejsce na dialog na ten temat.

Moim zdaniem wybór dziadkowie – niania jest dość prosty. Oni odpowiadają na zupełnie inne potrzeby rodziców i świadomość tych potrzeb jasno podpowie decyzję, jaką podejmą rodzice.

Żłobek jest z kolei instytucją zupełnie innego typu. Kiedy pani Jolanta Krokos opowiadała w radio o 20-30 osobowych grupach, to w mojej głowie było wielkie NIE. Nawet jeśli z tymi dziećmi pracuje równocześnie 5 osób. Nie ma odpowiedzi na potrzeby tych dzieci, bo to jest niemożliwe, nie możemy mówić o wychowaniu.

Oczywiście można wypunktować zalety typu ciekawe zajęcia rozwijające intelektualnie, czy socjalizację … na którą przyjdzie czas także później. Zaletą też jest dostęp do fachowców. Pielęgniarki, psychologa czy pedagogów. Ale żłobek w postaci państwowej to po prostu rozwojowa pomyłka i chlubienie się przez państwo tworzeniem kolejnych instytucji tego typu to przejaw ignorancji albo braku zainteresowania dobrem dzieci. Wysyłanie pociech w takie miejsce to ostateczność, która wydarzać się powinna w naprawdę … ostatecznej ostateczności. Nieco lepsze zdanie mam na temat małych żłobków, z 5-7 osobowymi grupami, gdzie te potrzeby jeszcze da się realizować. Ale moloch z 30-osobowymi grupami to wychowawcza tragedia i źródło problemów.

Powoli z tym oddawaniem

Zanim jednak się odda dziecko pod czyjąś opiekę, to niech nie będzie wątpliwości, tak jak nie było ich podczas audycji. Najważniejszy dla dziecka jest rodzic i inni opiekunowie powinni być tylko pewnym dodatkiem. Zwłaszcza w pierwszym roku życia dziecka jest ważna bliska więź z matką i to ona powinna być najczęściej osobą widzianą przez dziecko. Nawet tata nie może jej zastąpić, choć w razie konieczności – on to zrobi najlepiej.

Całe rozważanie chciałbym zakończyć prostym i jasnym pytaniem do rodziców:

Jakie są Wasze priorytety?



 

Na audycje "Psychoblog Jarka Żylińskiego" zapraszam do Radia Bajka w każdy piątek o godzinie 21.10.

poniedziałek, 23 stycznia 2012, jarekzylinski

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: