Nic co ludzkie nie jest mi obce
Blog > Komentarze do wpisu
Mały świat dziecka (cz.2) gdzie wszystko jest w zasięgu
Kiedyś w Krakowie i Gdańsku zrobiono wystawę „świat oczami dziecka”, w której m.in. meble były powiększone tak, by dorosły poczuł się jak dziecko. Od razu wyciągnijmy wnioski i zadbajmy o to, żeby dziecko miało wszystko w swoim zasięgu.

Cały cykl

Chodzi tutaj zarówno o pokój dziecka, jak i samo mieszkanie. Oto kilka przykładów.

W przypadku jedzenia można przedszkolaka zadowolić dwiema poduszkami na krześle i wówczas sięgnie do każdego stołu, ale zarazem można się zastanowić nad tym, czy nie zacząć jeść przy stoliku „krótkonogim”. Rodzic poradzi sobie z nim bez problemu, a dziecko będzie miało swobodę ruchów, a my nie będziemy zerkać z lękiem, czy nie spada ze swojej wieży w głęboką przepaść.

Jeśli rodzina nie ma nic przeciwko wielofunkcyjności stołu, to ten sam mebel może się przydać przedszkolakom do rysowania i innych prac, które niekoniecznie są wygodne na podłodze, a wspinając się po krzesłach ciężko o swobodę ruchów przydatną w takich zabawach. Jeśli nie chcecie wydawać setek złotych na plastikowe cuda dla dzieci, to takie stoły można kupić dość tanio u „pewnego szwedzkiego producenta”.

Inna sprawa, to wszelkie półki, gdzie dzieci mają swoje rzeczy. Oczywiście lepiej, jak niektóre są niedostępne dla małych szkrabów i korzystają z nich rodzice dla dobra utrzymania pokoju we względnym ładzie. Ale dobrze jest, kiedy te ulubione pluszaki i inne przedmioty częstego użytku są dla dziecka w pobliżu. Tutaj zamiast wydawać miliony na „meble dla dzieci” można na przykład przystosować szafkę na buty (za pomysł dziękuję Ewie)!

Kolejna rzecz, którą można przystosować do dziecka to łóżko (kolejna inspiracja od Ewy), na które wcale nie trzeba się wspinać i może nawet z niej spadać. Nie zawsze jest taka możliwość z racji na wielkość pokoju, ale jeśli to jest możliwe, to może warto dać dziecku spać na równie wygodnym materacu, z którego w świecie marzeń sennych można się bezpiecznie sturlać?

Tak więc postarajmy się nie wymagać od dziecka, że wszędzie będzie sięgało na rękach rodziców i w miarę naprawdę dość tanich możliwości przyciągnijmy świat do nich.

Czekam na więcej inspiracji od Was, a już w kolejnym odcinku będą dwa słowa o tym jak dzieci mogą sportowo wyżyć się w domu. W końcu zima idzie ;)

środa, 26 października 2011, jarekzylinski

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: