Nic co ludzkie nie jest mi obce
Blog > Komentarze do wpisu
Zabierzmy dzieci sprzed ekranu
„W czasie deszczu dzieci się nudzą, to ogólnie znana rzecz”. W takie deszczowe dni jak dziś nie jest łatwo zapewnić dzieciom aktywność spełniającą ich oczekiwania. Czasem więc bezradny rodzic sięgnie po pomoc elektronicznej opiekunki w postaci telewizora lub komputera. Często zastanawiając się, czy nie robi źle.

Hipnotyzująca moc zmieniających się obrazków potrafi „usadzić” dziecko na długi czas. Nierzadkie są sytuacje gdy dzieci odlatujących zupełnie w świat telewizora i kontakt z nimi jest delikatnie mówiąc utrudniony. Z jednej strony faktycznie daje to rodzicom czas na zrobienie kilku rzeczy na szybko, bez asysty znudzonego dziecka. Z drugiej sam widok zahipnotyzowanych dzieci powinien być alarmem, że coś tu jest nie tak.

Na początku życia człowiek poznaje wielką ilość nowych rzeczy. Kolejne zjawiska pojawiają się po raz pierwszy. Te nowe bodźce trzeba poznać, zasymilować, przyzwyczaić się, nauczyć się reagować w odpowiedni sposób. Siłą rzeczy dziecko ma ich znacznie więcej, tym bardziej, ze nie umie tak dobrze generalizować jak my. Telewizja natomiast to wielka ilość bodźców wzrokowych, bardzo szybko zmieniająca się układanka. Nie ma co się dziwić hipnozie dzieci – żeby ogarnąć ten kolorowy świat muszą włożyć w to całą swoją uwagę.

Mimo to nie jest to dla nich łatwe. Dorosłym, by poznać coś nowego, starczy chwilę pomyśleć, ewentualnie posłuchać jakiegoś wyjaśnienia, przeczytać instrukcję lub informację w wikipedii. Dla dziecka poznawanie odbywa się przez wszystkie zmysły. Trzeba popatrzeć, dotknąć, powąchać, ugryźć, posłuchać. Z telewizorem co prawda możemy zrobić to samo, niemniej z obrazkami w środku – niekoniecznie. Telewizja przy poziomie poznawczym dziecka jest czymś zupełnie nienaturalnym. Bodźce przychodzące przez ekran są bardzo trudne do wyjaśnienia, a zrozumienie, że to co jest w środku to nie jest prawdziwy świat przekracza czasem możliwości intelektualne dzieci.

Sadzając dziecko przed telewizorem wtłaczamy je też w rozrywkę bierną, nie wiem czy poza ekranem jest rozrywka równie bierna. Nawet słuchanie bajek wymaga większej aktywności, bo zaczyna działać wyobraźnia. Telewizja dla małych dzieci nie ma walorów edukacyjnych, szalenie trudno jest nią wspomóc dzieciaki. Dlatego trzeba powalczyć o bardziej kreatywne metody spędzania czasu, w których to dzieci coś robią, tworzą, biorą w czymś udział. Siedzenie i patrzenie jest dla dzieci po prostu stratą czasu i zagrożeniem uzależnienia – ze względu na ilość bodźców, którą nie jest łatwo przebić innymi aktywnościami.

Jeśli już rodzic nie ma wyboru i nie jest w stanie brać udziału w zabawie dziecka, niech nawet zrezygnuje z telewizji na rzecz słuchanych bajek. Być może też warto próbować zaangażować dziecko w coś samodzielnego, ale w bliskiej odległości rodzica, zajmującego się innymi sprawami, bo czasem sama obecność jest dla dziecka wystarczająca. Dla szczególnie pomysłowych rodziców należy zaś wkręcenie dziecka we własne działania, co dzieci też zwykle lubią. Powodzenia.

 

Na spotkanie na ten temat zapraszam także w imieniu Małej Doliny i FikuMikuCafe w sobotę (06.07), o g.11, na ul.Zwycięzców 32.



środa, 06 lipca 2011, jarekzylinski

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: