Nic co ludzkie nie jest mi obce
Blog > Komentarze do wpisu
Psy pomagają rodzinom z autyzmem – czyli jak NIE czytać badań
Taka wstawka spontaniczna, bo mnie to dziś trochę poraziło. W metrze na ukochanych przez znudzonych pasażerów ekranach pojawiła się informacja pod tytułem wyżej wymienionym (jego pierwszą częścią). Dość lekką ręką społeczeństwu wciska się bzdurę, a ja mam materiał do pokazania, jak NIE czytać badań.

Skrócona wersja tekstu publikowanego przez PAP brzmi tak:

Naukowcy z University of Lincoln porównali 20 rodzin, w których był pies, oraz 20, w których nie było czworonoga. Jak się okazało, obecność psa w rodzinie, w której jest autystyczna osoba, poprawia komunikację i stosunki międzyludzkie. Dzieci mają mniej problemów z jedzeniem, spaniem i agresywnymi zachowaniami.”

Co jest nie tak?

Ano to, że te badania nie pokazują wpływu psa na te rodziny. Nie wiadomo, czy pies jest tutaj skutkiem czy przyczyną. Równie dobrze, można powiedzieć, że rodziny, w których jest dobra komunikacja i stosunki międzyludzkie chętniej opiekują się zwierzętami, ba, jest to nawet łatwiej poprowadzić w psychologicznym ciągu.

Żeby zbadać czy psy pomagają rodzinom z autyzmem trzeba by wziąć 40 rodzin bez psa, do 20 wprowadzić czworonoga, a do 20 nie. Wtedy możemy ewentualnie badać wpływ, choć nie powiem, żeby 20 rodzin to była zabójczo liczebna naukowo grupa.

Niemniej tekst poszedł, ludzie kupują pieski, wszyscy się cieszą, jest czad. Tylko proszę bez reklamacji za rok, że piesek nie poprawił komunikacji w rodzinie, a wręcz swoim szczekaniem ją pogarsza (pozdrawiam właścicieli yorków i ratlerków).

W moim biurze od dziś dwie osoby mają psa, choć nie łapią się do grupy badanej, to ciekawy zbieg okoliczności.


ps. jeśli badania jednak były poprowadzone prawidłowo, to w tym wypadku czepiam się tylko i wyłącznie ich przedstawienia.

wtorek, 31 maja 2011, jarekzylinski

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: