Nic co ludzkie nie jest mi obce
Blog > Komentarze do wpisu
Chcesz kochać? Kochaj siebie
Dziś miałem kontynuować wątek zaczęty w niedzielę w artykule dotyczącym czasu i wbrew temu, że tytuł może świadczyć o czymś innym - właśnie dziś będzie o tym, jak zrobić dla kogoś dar z siebie.

Wnioski łączące oba artykuły zostawiam Wam, na pewno sobie z tym poradzicie. Tutaj chciałbym się odnieść do problemu miłości własnej, czasem tępionej pod pozorem egoizmu. Jej brak bywa z kolei wychwalany pod mianem skromności i pokory. Tymczasem w miłości własnej, dopóki nie jest to jedyna miłość od nas wypływająca, jest wiele dobra, które może spływać na innych.

Polemika z tym co tutaj piszę w dużym stopniu jest zależna od tego, co nazwiemy miłością (choć rzecz jasna nie zabieram jej tym, którzy się nie zgadzają z innych powodów). Nie chcę się zbyt przesadnie zagłębiać w teorie miłości, których w samej psychologii jest całkiem sporo. Poprzestanę tylko na wymienieniu jednej cechy. Miłość wiąże się z chęcią obdarowania osoby kochanej dobrem.

Idąc dalej tym tropem myślenia, w przypadku czystej miłości będziemy potrafili wyzbyć się swoich potrzeb, dbając o to, by kochana osoba miała jak najlepiej. Zgrzyt w tym podejściu pojawia się wtedy, kiedy sami sobie wydajemy się niegodni miłości; kiedy wydajemy się sobie za słabi dla danej osoby, wydaje nam się, że przynosimy kochanej osobie tylko problemy. Jeśli tak o sobie myślimy i zarazem kierujemy się pragnieniem dobra dla drugiej osoby, to powinniśmy odejść od niej jak najdalej lub szanując jej wybór - nakłaniać ją do tego, by od nas odeszła.

Mówiąc znacznie prościej - jeśli nie kochamy siebie - to nie możemy być darem dla drugiej osoby - nie we własnych oczach. Dochodzi do sprzeczności, w której sami nie jesteśmy godni miłości, a o nią zabiegamy - czyżby egoizm?

Dopiero kiedy sami pokochamy siebie, zapragniemy dobra dla siebie samych, pozwolimy drugiej osobie zbliżyć się do siebie. Będziemy też potrafili jej dać dobro, którego ona pragnie - swoją bliskość - bez pozostania w sprzeczności z prawdziwą miłością.

Mam świadomość, że pod pewnymi punktami widzenia, w których to miłość drugiej osoby pozwala nam odkryć własne piękno, powyższe przemyślenie otrzymuje znaczący znak zapytania. Niemniej nie mam wątpliwości, że dopiero kochając siebie samych potrafimy naprawdę docenić to, jak dużo możemy dać drugiej osoby i co za tym idzie, faktycznie ją tym obdarować.

Tak więc dołączam kolejne życzenie świąteczne. Chrześcijanom życzę, by przez Boga, który rodzi się w nich odkrywali swoje własne piękno - także pochodzące od niego. Wszystkim zaś życzę, by w lustrze odkrywali pięknego człowieka, godnego miłości, wedle której drugi człowiek nie może być bardziej szczęśliwy, niż w naszej obecności.

środa, 22 grudnia 2010, jarekzylinski

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Baśka, *.rzeszow.vectranet.pl
2011/03/09 23:50:31
Bardzo,bardzo popieram ten punkt widzenia.Dodałabym,że tacy,którzy nie kochają/sznują/siebie,są w bliskich kontaktach bardzo specyficzni,najczęściej ośmieszają,ujmują wartości temu drugiemu,nigdy nie odważają się też na ryzyko wyrażenia swoich uczuć/np.powiedzenia kocham cię,podobasz mi się itp/Pocieszenie w tym,że w zamian są traktowani tak samo.